27.09.2008 Międzynarodowa Wystawa Psów w Tulln - Austria

 
Od dawna już planowałyśmy wycieczkę do Austrii.
Z założenia miał być to tygodniowy wyjazd do Naszych Przyjaciół połączony z imprezami wyżlarskimi.
Jednak, że istnieje coś takiego jak pech, nasza wyprawa obrała zupełnie inną drogę.
W pierwszej kolejności, 250 km od domu w drodze do Wiednia, zepsuło się auto, więc musieliśmy zawrócić. U mechanika okazało się, że to poważniejsza usterka i naprawa potrwa.
Po głowie zaczął mi chodzić pomysł wybrania się do Wiednia pociągiem. Po sprawdzeniu rozkładu okazało się, że jest dobre bezpośrednie połączenie z Warszawy do Wiednia jednak podróż trwa 8 godzin. Nasunęło mi się pytanie – czy Heder jest w stanie znieść tak długą podróż grzecznie siedząc i nie wychodząc się załatwić. Nim zdążyłam przemyśleć wszystkie za i przeciw podróży pociągiem, mój pech zdążył o sobie przypomnieć.
We wtorek rano zabrałam Heder w łowisko. W pewnym momencie po wyjściu Heder z wody zauważyłam krew na jej nadgarstku. Po dokładnych oględzinach okazało się, że łapa jest przecięta i kwalifikuje się do szycia. Pojechałyśmy więc do kliniki. Łapa zszyta opatrzona i co dalej… szwy do zdjęcia za 10 dni… już wtedy wiedziałam, że parę konkursów nas ominie :(. Ale co z Wiedniem, przecież Przyjaciele od dawna czekali na nasz przyjazd i Heder zgłoszona była na wystawę w Tulln, na której bardzo mi zależało. Przemyślałam wszystko na spokojnie... Przecież i tak kolejne dni spędzę pilnując Heder, aby nie dobrała się do opatrunku i szwów, więc równie dobrze mogę ją pilnować w pociągu, a ona siłą rzeczy będzie miała ograniczony ruch co tylko wpłynie pozytywnie na gojenie się rany. Kupiłam więc bilety i w piątek rano wyruszyłyśmy do Wiednia. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie jak wspaniale zachowywała się heder.  Po południu dotarłyśmy na miejsce, gdzie czekali już na nas Grażyna i Gienio – nasi wspaniali Przyjaciele i właściciele Czako- brata Czagi i „szarej szczotki” Ciny :)
W sobotę rano pojechaliśmy na wystawę.
Okazało się, że sędzia Johann Ecker przyjechał na wystawę sędziować tylko wyżły niemieckie krótkowłose- czyli HEDER :)
Była to dla mnie bardzo ważna ocena z wielu względów.
Pan Johann Ecker w austriackim klubie wyżła zajmuje się sprawami hodowlanymi- byłam bardzo ciekawa jego opinii na temat Heder.
Johann Ecker od wielu wielu lat sędziuje między innymi eksterier na konkursach takich jak IKP czy Kleemann.
Po za tym przecież to tutaj urodził się i mieszka, ze swoim przesympatycznym właścicielem, ojciec Heder – KS BASKO von der Zista.
Podsumowując, HEDER spodobała się sędziemu.
Dostała bardzo szczegółowy i ładny opis.
HEDER Moon Eyes otrzymała ocenę doskonałą, CACA, CACIB, BOB.



Po ocenie długo jeszcze rozmawialiśmy z sędzią, którego bardzo interesował miot po Basko co było dla mnie bardzo przyjemne.

 
Tego dnia równie duży sukces osiągnęła Hederki koleżanka-
Slovensky Hrubosrsty Stavac CINA z Milhostovskych Poli, która otrzymała ocenę doskonałą, CACA, CACIB i BOB. 



W niedzielę rano, przed odjazdem pociągu, udało nam się wyskoczyć na bardzo szybką wycieczkę po Wiedniu.
Naszym przewodnikiem był Gienio, który wspaniale przygotował się do tego zadania.
Oto kilka fotek z naszej wycieczki:

 


Heder, Cina i Czako
Jednocześnie pragnę podziękować Grażynce i Gieniowi za wspaniałą gościnę, życzliwość, opiekę nad nami i pomoc.
Wspaniale jest żyć ze świadomością, że ma się tak wspaniałych przyjaciół. 
Dziękuje Wam za to!!
BACK